Aktualności

Jacek Nawrocki: Bądźmy jak Brazylia Bernardo Rezende

O nowym Programie Certyfikacji Akademii Siatkarskich porozmawialiśmy z Jackiem Nawrockim, byłym selekcjonerem żeńskiej reprezentacji, ale przede wszystkim człowiekiem oddanym młodzieżowej siatkówce i członkiem Rady Programowej CAS.

– Ten projekt to kapitalna sprawa. Bardzo podoba mi się to, że w siatkówce, w której naprawdę jesteśmy mocni zarówno w Europie, jak i na świecie, ktoś myśli o tym, żeby nie było stagnacji i żeby cały czas następował rozwój – zaznacza Jacek Nawrocki. 

Były szkoleniowiec PGE GiEK Skry Bełchatów od lat należy do grona trenerów najmocniej związanych ze szkoleniem młodych siatkarzy w Polsce. Jego doświadczenie obejmuje zarówno codzienną pracę w SMS PZPS Spała, jak i prowadzenie młodzieżowych reprezentacji narodowych. W 2024 roku prowadzona przez niego kadra zdobyła brąz mistrzostw Europy U18, rok później sięgnęła po srebro mistrzostw świata U19, a w 2026 roku kolejny rocznik pod jego wodzą został mistrzem Europy U18. 

Potrzebę ciągłego podnoszenia poziomu Nawrocki porównuje do filozofii, która przed laty towarzyszyła znakomitej reprezentacji Brazylii prowadzonej przez Bernardo Rezende: – Trochę przypomina mi to czasy trenera Rezende z Brazylii. Wygrywamy mistrzostwo świata i następnego dnia przychodzimy na trening o ósmej rano. Wygrywamy igrzyska olimpijskie, więc zaczynamy o siódmej. Wygramy coś kolejnego, zaczniemy o szóstej. Podoba mi się to, że nie ma stagnacji, że trwa nieustanna walka o poprawę i postęp – dodaje.

Nawrocki zna jednak szkolenie młodzieży nie tylko z perspektywy reprezentacyjnego sztabu i najlepszych zawodników w kraju. Połączenie doświadczenia pracy u podstaw z wiedzą zdobytą na najwyższym poziomie młodzieżowej siatkówki sprawia, że jego głos w Radzie Programu Certyfikacji Akademii Siatkarskich ma szczególną wartość – pozwala patrzeć na potrzeby akademii zarówno oczami trenera, jak i człowieka, który zna ich codzienne problemy organizacyjne. – Trenerzy mają naprawdę wiele obowiązków. Dlatego cieszę się, że powstają różnego rodzaju projekty, które pozwalają tym ludziom realizować swoją pasję i skupiać się na tym, co najważniejsze – przyznaje były selekcjoner.

Wsparcie finansowe Ministerstwa Sportu i Turystyki pomoże nie tylko dużym akademiom, ale z pewnością pozwoli tym mniejszym na jeszcze większy rozwój i dostarczanie młodych zawodników i zawodniczek do ogólnego systemu szkolenia poprzez tworzenie jak najlepszego środowiska wspomagającego ich pracę.

– Jestem także zwolennikiem wspierania klubów, które dostarczają zawodników do najmocniejszych ośrodków. To właśnie szeroka baza i dobra selekcja decydują później o tym, że mamy siłę zarówno w lidze, jak i w reprezentacji – dodaje członek Rady Programowej.

Podnoszenie już wysokiego poziomu szkolenia jest jednym z celów Programu CAS. Ważna jest również organizacja i budowanie odpowiednich struktur by kluby funkcjonowały jak najbardziej profesjonalnie, stwarzając odpowiednie warunki młodym ludziom do rozwoju.

– Myślę, że z tego projektu może być duża korzyść dla naszej dyscypliny. Zdaję sobie sprawę, ile wysiłku kosztuje prowadzenie profesjonalnych sekcji juniorów, kadetów i młodzików. Mówię profesjonalnych, ponieważ dziś, żeby wygrywać nawet w Polsce, trzeba mieć znakomite zaplecze w postaci sprzętu, hal i sztabu szkoleniowego. O to wszystko musimy zadbać. Czasami zapominamy o tych elementach, które mogą realnie pomagać – podkreśla trener.

Docenienie wysiłku szkoleniowców również powinno znaleźć swoje miejsce w tym Programie. To przecież od nich zaczyna się wprowadzanie młodych sportowców do dyscypliny a nierzadko ich rola jest dużo większa, bo pełnią zarazem funkcje szkoleniowe i kierownicze w klubie. – Sam kiedyś przeszedłem prawdziwą szkołę prowadzenia klubu, gdzie człowiek musiał być wszystkim naraz. Trzeba było wieszać siatkę, organizować fundusze na zgrupowania i szkolić zawodników – przypomina były trener juniorów tomaszowskiej Lechii.

Program CAS zapewne nie zdejmie z trenerów wszystkich obowiązków związanych z funkcjonowaniem klubów, ale dodatkowe finansowanie i rozwiązania systemowe mogą sprawić, że więcej czasu będą mogli poświęcać temu, co najważniejsze – szkoleniu młodych siatkarek i siatkarzy. – Pewnie nie uda się całkowicie uwolnić ich od obowiązków organizacyjnych, ale na pewno będzie im łatwiej. Cieszę się, że ktoś o tym myśli – zakończył Jacek Nawrocki. 

Powrót do listy

Powiązane informacje

POWIĄZANE WIADOMOŚCI