

To postać, która na stałe zapisała się w historii polskiej siatkówki, choć przez lata pozostawała nieco w cieniu głośniejszych nazwisk. Trener, który całe swoje zawodowe życie związał z siatkówką. Jest postacią, która zapisała się złotymi zgłoskami w siatkarskiej historii dwóch europejskich krajów – Polski i Grecji.
Największe sukcesy osiągnął oczywiście z reprezentacją Polski. W połowie lat siedemdziesiątych, już po wywalczeniu złotego medalu mistrzostw świata w Meksyku, dołączył do sztabu kadry narodowej jako bliski współpracownik Huberta Wagnera. To właśnie w tym gronie uczestniczył w budowie jednej z najsilniejszych drużyn w dziejach polskiego sportu. Kulminacją tej pracy było zdobycie złotego medalu igrzysk olimpijskich w Montrealu. Welcz, choć nie był pierwszym trenerem, miał realny wpływ na przygotowanie zespołu, jego organizację gry i codzienną pracę treningową.
Po olimpijskim triumfie i rezygnacji Wagnera objął funkcję pierwszego trenera reprezentacji Polski. W 1977 roku poprowadził biało-czerwonych do wicemistrzostwa Europy, potwierdzając, że sukces z Montrealu nie był dziełem przypadku. Rok później Polacy zajęli ósme miejsce na mistrzostwach świata, a Welcz zakończył pracę z kadrą, pozostawiając po sobie drużynę należącą do ścisłej światowej czołówki.
Po rozstaniu z reprezentacją kontynuował karierę za granicą, m.in. przez wiele lat w Grecji, gdzie prowadził reprezentację oraz męską i żeńską drużynę słynnego Panathinakosu Ateny. W swojej karierze miał też epizod pracy z reprezentacją Cypru, bo niezależnie od miejsca pracy pozostawał cenionym fachowcem, znanym z solidnego warsztatu i umiejętności budowania zespołu. Sam fakt, że przyłożył rękę do największego sukcesu polskiej siatkówki sprawia, że należy mu się godne miejsce w historii sportu w naszym kraju.
